und Deutschland – Vergangenheit und Zukunft

IV. Internationales Literaturwettbewerb – Ausgezeichnete Gedichte

Oswiata_logoPOLin

 

 

 

 

 

 

 

Ausgezeichnete Gedichte im IV. Internationalen Literaturwettbewerb, 2016
Jugend schreibt Gedichte

Jugend schreibt Gedichte

 

Das Projekt wurde unterstützt von der Beauftragten der Bundesregierung für Kultur und Medien aufgrund eines Beschlusses des Deutschen Bundestages.

Jugend schreibt Gedichte ausgezeichnete Gedichte

Liebe junge Autorinnen und Autoren, in Eure Hände geben wir einen Gedichtband mit den beim IV. Internationalen Literaturwettbewerb »Jugend schreibt Gedichte« preisgekrönten Werken. Seit vier Jahren wird dieser Wettbewerb von zwei Berliner Vereinen organisiert: POLin Polnische Frauen in Wirtschaft und Kultur e.V. und Polnischer Schulverein »Oświata«.

In diesem Jahr nahmen 178 Schüler aus 19 Städten Polens, Deutschlands und aus Luxemburg teil. Ihr habt Eure eigene Gedichte in polnischer Sprache oder Eure Übersetzungen ins Polnische oder ins Deutsche angereicht. Die Sitzungen der 12-köpfigen Jury waren sehr emotional. Eure Werke berührten und beeindruckten uns. Und wir haben viel gelacht.

Wir freuen uns sehr, dass Ihr Euch für unseren Wettbewerb interessiert. Wir danken Euren Lehrern und Betreuern für das Engagement und Motivation. Schon heute ermuntern wir Euch zur Teilnahme am V. Wettbewerb »Jugend schreibt Gedichte« im Jahr 2017!

Wir danken den Verlagen und den Autoren für die Erlaubnis, die Übersetzungen der Schüler zu veröffentlichen. Wir wünschen allen Leserinnen und Lesern eine
anregende und interessante Lektüre!
Die Organisatoren

 

Prawda – Marta Lizer
Bajka o Kózce – Alicja Kozłowska
Bitowy świat – Eryk Szefler
Czerwona szminka – Helena Markiewicz
Eigenes Gedicht in polnischer Sprache, Jugendliche außerhalb Polens, bis 14 Jahre

I
Prawda, Marta Lizer, (14), Luxemburg
Rozciągnięta jak guma do żucia,
Raz bardziej, a raz mniej.
Prawda w milczeniu się skrywa,
Prawda owinięta niepotrzebnymi słowami,
Ukryta pomiędzy kłamliwymi wersami,
Wieczna dla każdego, kto w nią uwierzy,
Umiera na nowo, gdy przestaje smakować.

II
Bajka o Kózce, Alicja Kozłowska, (12), Luxemburg
Była sobie Kózka Mała,
która mamy nie słuchała.
Cały rozum pozjadała,
starszych rady za nic miała.
Dnia któregoś Kózka Mała
zagrać w berka z kumplem chciała.
Mama na to rzekła krótko:
»Córko moja, graj grzeczniutko«.
Bieganina, frajda duża!
Nie starczyło im podwórza.
Poszli więc na dach kurnika,
żeby sobie tam pobrykać.
I rozsądek zaczął znikać…
Szybko, pędem, rachu ciachu,
aż tu wpadła w dziurę w dachu.
Kózka cała jest przejęta,
bowiem nóżka jest zwichnięta!
Rezultatem Kózka Mała
uziemiona nam została.
Morał taki z tego znany:
ZAWSZE SŁUCHAJ SWOJEJ MAMY!

II
Bitowy świat, Eryk Szefler, (13), Luxemburg
Choć oczami go nie zobaczysz,
ani dłonią dotknąć nie zdołasz,
I nie odpowie zeń nikt,
gdy w niebo głośno zawołasz,
Wkoło ciebie swym rytmem
świat przeogromny tętni i charczy,
Poznać jego granice
niczyjego życia nie wystarczy.
To świat bitowy,
informacji wszelakiej nieskończona oaza,
Co, jak na pustyni,
spragnionych swym źródłem obficie obdarza,
I tych, co wyjaśnień zawiłych terminów uparcie szukają,
I tych, co w głowie przyziemne sprawy tylko mają.
To świat bitowy, ludzi wszelakich dorobek myślowy,
Tu się wypowie burmistrz, sportowiec, a nawet salowy,
Tu, najnowszej piosenki dźwięk przerwie ciszę,
Tu, z drugiego końca świata syn do rodziców napisze.
Więc świat ten, choć do pomocy ludzi został stworzony,
Także ich błędów został przez nich nauczony,
Więc pamiętaj, czytając wiersza tego strofy nieskładne,
Że czasem brzydkie naprawdę, co tam było ładne.

*
Czerwona szminka, Helena Markiewicz, (12), Luxemburg
Leży czerwona szminka złamana,
W dużym, ciemnym dworu salonie,
Gdzie kominek nigdy nie płonie,
Od bardzo dawna zapomniana.
Dzika burza nad twierdzą panuje,
Potężne dęby roztrzaskuje na drzazgi,
Podwórko zalewają wodne bryzgi,
Grzmot triumfalnie wyje.
Jedynie złowieszczy dwór stoi,
Cichy, samotny, nieprzenikniony,
Od lat opuszczony,
Niepokój koi.
Gdy burza ucicha,
W dal się wycofuje,
Złowieszcze swe plany snuje,
Bura mysz do nory czmycha.
Szminka po wsze czasy będzie cudna,
Lecz jednocześnie złudna…

* lobende Erwähnung | wyróżnienie

Mamusiu… – Julia Klimczak
*** – Hubert Kłaczko
Ciemność – Natalia Wójcik
Limeryk – Jakub Lelek
Limeryk – Michał Dubiel
Eigenes Gedicht in polnischer Sprache, Jugendliche außerhalb Polens, bis 19 Jahre

I
Mamusiu…, Julia Klimczak, (18), Köln
Będę grzeczny, obiecuję mamusiu.
Postaram się nawet nie płakać.
Mamusiu, kocham cię.
Słyszę, jak mocno bije ci serduszko.
I słyszę też, co mówisz.
Nie rób tego mamusiu.
Nie będę dla ciebie problemem, daj mi szansę.
Mamusiu!
Dlaczego twoje serce nie bije?
Dlaczego cię nie słyszę?
Mamusiu, gdzie jesteś?
Teraz cię widzę, ale jesteś tak daleko.
Nie mogę do ciebie przyjść.
Ale nie martw się mamusiu.
Inne aniołki powiedziały mi,
że kiedyś się spotkamy.
One też czekają na swoje mamusie.

II
***, Hubert Kłaczko, (17), Köln
Siedzę w pokoju, a wyobraźnia
moja przechadza się tam,
gdzie Zakopane,
gdzie piękne góry,
wartkie potoki…
Po niebie płyną leniwie obłoki
– czuję, że nie jestem sam.
Wiem, że mnie niedługo ten sam,
stary Kraków,
przywita jak zawsze czule,
dostojny Wawel
spojrzy z powagą,
stary smok ogniem
zionie z rozwagą
–ogarnie mnie magia miasta.
Promyki słońca
zagrają radośnie na kamienicy
Piwnicy pod Baranami,
a ja przebiegnę taflą chodnika
pod Sukiennicami.
I pomacham wesoło hejnaliście,
i znów sobie pomyślę,
o tych dwóch braciach,
co wieże mariackie budowali.
Biegnąc przez Planty
tak się zamyślę o Barbakanie starym
i o kawiarni Zielony Balonik,
gdzie poeci Młodej Polski chadzali.
Potem zjem lody na Szewskiej ulicy,
ogarnę afisz Teatru Starego
i obok jeszcze drugiego
Teatru Słowackiego.
Na Rynku Głównym
wieszcz Mickiewicz z cokołu
coś do mnie szepce,
ja nie mam już czasu,
zaczarowany koń
z zaczarowanej dorożki
już niecierpliwie drepce.
Kupuję bukiet i pędzę
dorożką do mojej babci kochanej
i czuję zapach
polskiej szarlotki
jedynej, niespotykanej.

III
Ciemność, Natalia Wójcik, (16), Luxemburg
I nastała ciemność.
Chyba wyłączył się prąd.
Ale nie taki prawdziwy.
Prąd zasilający nasze uczucia.
Jest bardzo ciemno.
Jak w najstraszniejszą noc.
W oddali słychać burzę.
Za oknami pada deszcz.
Jest ciemno, mokro i zimno.
Miłość, która była,
Między mną a tobą,
Odeszła chyba, raz na zawsze.
I nastały egipskie ciemności.
Prąd, który nas zasilał,
Nie ma włącznika.
Zostałam sama, bez nikogo.
Bo wszystko pochłonięte jest w mroku.

*
Limeryk, Jakub Lelek, (17), Düren
Pewien pies z Bośni szukał sobie kości
U swoich bośniańskich gości.
Pan Janek pomógł psu,
Gdyż ten się najadł bzu –
Bowiem w Bośni się dzisiaj pości.

Limeryk, Michał Dubiel, (16), Düren
Pewnego Janusza ze Śląska
Miała Zośka, niegłupia gąska.
On gruby był i dużo pił,
Więc sobie powoli gnił.
Dlatego szukała innego zakąska.

Śliska bajka o ślicznym ślimaczku Feliksie – Dominik Krok
Słoik z uśmiechem – Julia Muszyńska
Sen o wolności – Jakub Dolecki
Bliźniaczki – Wiktoria Łuć
Eigenes Gedicht in polnischer Sprache, Jugendliche aus Polen, bis 14 Jahre

I
Śliska bajka o ślicznym ślimaczku Feliksie, Dominik Krok, (13), Węgrzce Wielkie
Ślamazarny ślimaczek winniczek Feliks,
poślizgnął się na swym śliskim śluzie
i gdy wślizgiwał się na śliski kamień
to zaślinił śliną, śliczną, śliską swą buzię.
Śliska ślina zaśliniła ślimakowi światło,
przetarł ślinę na ślepkach pośpiesznie
i ślęcząc w ściółce wśród śliskich ślazów
ścierał z siebie ściekającą ślinę nieśpiesznie.
Ślamazarnie zaśliniony, śliski ślaz pojadał,
ślicznie się śliniąc pośród zaślinionych traw.
I takiego świrniętego, śliskiego śluzem ślimaka
wyśledził wśród traw, śliczny ślepawy paw.
Co ja tu widzę, rzekł paw i się rozślimaczył,
Na mą śliczną łąkę przychodzisz się tu paść!
Zaśliniłeś świnio, śliską śliną śliczne trawy
i ja paw ślepawy w ten śliski śluz mam wpaść ?
Na to dictum ślimak schował swe śliskie różki
i ślimaczo cały wślizgnął się w śliską skorupę.
Świadomie wyściubił śliskich rożków końcówki
i powiedział: Pawiu, a teraz pocałuj mnie…
w pupę!

II
Słoik z uśmiechem, Julia Muszyńska, (13), Lublin
Dzisiaj rano, gdy znowu szukałam kluczyka,
od szkolnej szafki,
bo zawsze gdzieś znika,
natknęłam się na słoik lekki i malutki,
co napis miał taki: »przy mnie pierzchną smutki«
więc zaciekawiona uchyliłam wieczko…
wyskoczył zeń uśmiech i już stąpa lekko,
nie czeka na zgodę i…
hyc na mą brodę
do ust się przykleja,
ojej, już się śmieję!
Biegnę na autobus,
gdzieś za rogiem znika…
znów odkręcam wieczko mojego słoika,
smutki uciekają, śmiech rozbrzmiewa echem,
mam przy sobie słoik z kolejnym uśmiechem.

III
Sen o wolności, Jakub Dolecki, (11), Lublin
Ptakiem bym być chciał,
Wolność bym dużą miał.
Nad domem rodzinnym uniósłbym swe ciało,
I tam w górze problemów miałbym mało.
Bo jakież zmartwienia ma ptak,
Gdy w górę leci lekko tak?
Wiatr łaskocze go po piórach,
A głowę ma wysoko w chmurach.
Poleciałbym w nieznane kraje,
Poznał tamtejszych ptaków obyczaje,
Usiadłbym na czubku drzewa,
Poleciał nad morzem jak mewa.
A gdy już znużą mnie obce krainy,
I będę chciał wrócić do rodziny,
Wystarczy myśli te porzucić,
I do obowiązków swoich wrócić.

III

Bliźniaczki, Wiktoria Łuć, (11), Lublin
Gdy pierwszy raz je ujrzałam,
stały ze spuszczonymi głowami, w cieniu,
po policzkach spływały im łzy,
nikt nie zwracał na nie uwagi,
nikt nie pocieszył, nie rozmawiał.
Następnego dnia też płakały,
podeszłam do nich,
opowiedziałam o moich przykrych wydarzeniach,
one milczały.
Tak razem siedziałyśmy przez resztę dnia.
Później pokazałam im matrioszkę.
Pierwszy raz uśmiech zawitał na ich twarzy,
był jak pierwszy przebiśnieg w marcu,
jak pierwszy promień słońca w czasie zimy.
Zobaczyłam wtedy zaróżowione policzki i czerwone
od płaczu oczy.
Wczoraj wzniosły swe oczy ku słońcu.
Wydawały mi się wyższe, roześmiane, skromne, ale
piękne.
Chciałam mieć je przy sobie, tylko dla siebie.
Moje stokrotki.
Wyciągnęłam rękę by je zerwać,
Ale…
nie, pomyślałam,
komu będę opowiadać
swoje smutki i radości?

Eigenes Gedicht in polnischer Sprache, Jugendliche aus Polen, bis 19 Jahre
*** – Julia Pawłowska
*** – Julia Socha
Ja – Człowiek – Maciej Henryk Modzelewski
Trawa – Maria Krawczyk
Zagubiony – Andrzej Jagiełłowicz

I
***, Julia Pawłowska, (15), Lublin
Samotny,
choć na pustyni dusz
ziarenko piasku.
Wyśmiany,
z sercem krwawiącym
od zadanej rany.
Od urodzenia
jak chaber błękitny
na łące maków.
Przerażony
dnia następnego
nadchodzącym świtem.
Słowem bezsilny,
ciałem cierpiący,
życiem zmęczony.
Dlaczego?
Bo inny, więc odrzucony.

I
***
Julia Socha, (16), Łódź
Na zbiegu ulic wielkiego miasta
stoi Anioł i czeka na ludzki gest
człowieka
Otulił się płaszczem z piór białych
Anioł… i czeka na zatrzymanie
człowieka
Wyjął z kieszeni złotą kołatkę
puka, puka Anioł… i czeka
Chce otworzyć na przyjście Boga serce
człowieka
Tupie z zimna nogami, spogląda w niebo
Anioł… i czeka na bezinteresowny uśmiech
człowieka
Choć zimno i dziwnie na świecie
On czeka i wierzy
W głęboko uśpioną dobroć człowieka
Człowieka co na Miłość czeka.

II
Ja – Człowiek, Maciej Henryk Modzelewski, (16), Białobrzegi
Przybijam ręce Boga do krzyża, a do picia
podaję mu gąbkę nasyconą octem,
strzelam do drugiego człowieka z karabinu, potem
ratuję z pożaru dziecko.
Zachwycam się zachodem słońca, płaczę
czytając wiersze Miłosza,
patrzę jak różanouste dziewczęta całują
z zapamiętaniem Judasza.
Moje nogi pacyfisty są obute
w ciężkie, wojskowe buciory,
a ja potrafię tak chodzić, żeby
nie zdeptać nawet stokrotki.
I wcale nie mam twardego serca, nawet wtedy
gdy otaczają mnie
kamienne kamienie. Nie ucieknę
przed swoim człowieczeństwem,
chociaż ono jest bardzo niedoskonałe.
Stawiam płot z drutu kolczastego,
odbieram nadzieję i daję ją, uskrzydlam
bliźnich albo podcinam skrzydła.
Mam piękną duszę i czynię
wyłącznie szlachetne uczynki,
poszukuję światła i pochylam się
nad każdą wyciągniętą ręką.
Bóg jest doskonałością, ja tylko
człowiekiem z duszą ukrytą w kruchym,
glinianym ciele. Ja – człowiek, mam
sumienie. (Czasami dziurawe.)

III
Trawa, Maria Krawczyk, (15), Lublin
na skraju wioski
jest las
na skraju lasu
jest droga
na skraju drogi
jest trawa zielona
idę po trawie tą drogą
przez las
powoli
upływa czas
wiatr bezszelestnie w korony wpadł
szumi przyciąga zielony las
droga wpadła w łąkę
ze znajomym krzykiem
jastrząb przeciął niebo
dzięcioł obstukuje obumarłe drzewo
to czas na rozłąkę
byłeś w wiosce
na jej skraju był las
przy nim była droga
a przy niej rosła trawa zielona
zamiast wioski jest gmach
las płonie…
i zgasł
na miejscu drogi
jest trawa zielona

*
Zagubiony, Andrzej Jagiełłowicz, (17), Warszawa
widziałem jak spadał
potem podniósł się
i oparł
o niepewny cień brzozy
bezskrzydły anioł
o samotnym sercu
i nikt nie powiedział
witaj!
tylko te krakadła
złowieszcze, nadrzewne
śmiały się szyderczo
w niemej prośbie
dotknął dłonią nieba
po bladym policzku
spłynęła gorzka łza
i Bóg się wzruszył
spadły więc na ziemię
roztańczone, niewinne, wytęsknione
a on zachłannie zbierał
srebrzyste pióra
rozrzucone niedbale
przez roztargnionego Stwórcę
nie chciał być człowiekiem
jeszcze nie wie
że skrzydła
to odpowiedzialność…

Eigene Übersetzung eines Gedichtes aus dem Polnischen ins Deutsche, bis 14 Jahre
Verlorene Brille – Michał Pawłowski (Okulary – Julian Tuwim)
Die Fliege – Sophia van de Loo (Mucha – Jan Brzechwa)

I
Verlorene Brille, Michał Pawłowski, (14), Węgrzce Wielkie
Herr Hilary rennt, schreit schrill
»Mann, wo steckt denn meine Brill`?«
Ist sie in der Hosentasche?
Oder unter der Schuhe Lasche?
Schränke auf den Kopf gestellt,
Mäntel sind sein Tastenfeld.
»Skandal« – schreit er! Kaum zu glauben!
Musste mir doch jemand rauben!
Unter`m Sofa, auf dem Sofa.
Er keucht und schnauft, wie ein Mofa.
Wühlt im Ofen und Klavier,
Schaut ins Mauseloch wohl schier
Den Fußboden will abreißen,
Polizei willkommen heißen.
Plötzlich – sah er in den Spiegel…
Kaum zu glauben… wieder schielt er.
Ja! Gefunden! Ein Ende hat das Gerase!
Er hatte sie auf seiner Nase
Original | oryginał: Julian Tuwim »Okulary«

II
Die Fliege, Sophia van de Loo, (10), Berlin
Jeder benutzt die Badewanne,
und die Fliege wollte auch sauber sein.
Drum badete sie sich rein.
Am Sonntag badete sie sich im Teer,
und am Montag wusch sie sich im Hühnersuppenmeer.
Am Dienstag hat sie das Bad im roten Wein genossen
und am Mittwoch wieder in gekochten
Gänseblutsoßen.
Und dann am Donnerstag im Sauerkrauteintopf.
Am Freitag im Tatarensoßenzopf.
Am Samstag war sie im Aprikosensaft mit ihren Waden.
Was hat sie von diesem Baden?
Was hat sie davon?
Sie hat ein schlechtes Gewissen.
Vom Dreck klebt sie nur an den Füßen.
In ihrem Kopf kommt das nicht an,
dass man sich mit Wasser sauber
waschen kann!
Original | oryginał: Jan Brzechwa »Mucha«

Eigene Übersetzung eines Gedichtes aus dem Polnischen ins Deutsche, bis 19 Jahre
Unsicherheit – Marzena Kozak (Niepewność – Adam Mickiewicz)
Der Betrunkene – Weronika Wysopal (Pijany – Andrzej Bursa)
Der Sturm – Piotr Oleksy (Burza – Maria Pawlikowska-Jasnorzewska)

II
Unsicherheit, Marzena Kozak, (18), Kraków
Wenn ich dich nicht sehe, seufze ich und weine nicht
Ich verliere den Verstand nicht, wenn ich dich erblicke
Aber wenn ich dich zu lange nicht ansehe
Vermisse ich etwas. Ich will dich sehen
Wenn ich Sehnsucht bekomme, frage ich mich:
Ist das Freundschaft? Oder ist`s schon Liebe?
Wenn du aus meinem Blickfeld verschwindest
Ich kann mich nicht daran erinnern, wie du aussehen magst
Aber ich fühle unwillkürlich
Dass ich dich nicht vergessen kann
Und wieder wiederhole ich die Frage:
Ist das Freundschaft? Oder ist`s schon Liebe?
Ich habe nicht selten gelitten, aber ich habe
Nie bei dir in Klagen ausbrechen wollen
Ziellos und ohne auf den Weg zu achten
Wie komme ich denn zu Dir?
Und beim Hineingehen frage ich mich wieder:
Was führte mich hierher? Freundschaft oder Liebe?
Für Dein Wohl könnte ich mein Leben opfern
Für Deine Seelenruhe würde ich in die Hölle gehen
Obwohl es in meinem Herzen kein Verlangen gibt
Für dich dein Wohl und Seelenruhe zu sein
Und wieder wiederhole ich mir die Frage:
Ist das Freundschaft? Oder ist es Liebe?
Wenn du mich an der Hand hältst
Selige Ruhe ergreift mich
Es scheint mir dann, dass nichts
meinen schönen Traum unterbrechen kann
Aber des Herzens Pochen weckt mich immer
Das mich laut fragt:
Ist das Freundschaft? Oder ist es Liebe?
Als ich dieses Lied für dich geschrieben habe
Ist die Inspiration zu mir nicht vom Himmel gekommen
Und voller Überraschung, hab` ich nicht bemerkt
Wie ich auf die Reime gekommen bin
Und schrieb ich am Ende wiederum die Frage:
Was inspirierte mich? Freundschaft oder Liebe?
Original | oryginał: Adam Mickiewicz »Niepewność«

III
Der Betrunkene,Weronika Wysopal, (18), Jelenia Góra
Durch den Wald geht ein Betrunkener
Rote Wunden auf dem zerschlagenen Kopf
Mit seinem zottigen Kopf,
süß von Blut und Schnaps
stößt er an den scharfen, kühlen Stern
über den Fichten
Er rief: Ich werde es euch zeigen
ihr werdet mich noch kennen lernen
ihr werdet noch sehen
Er hat nichts gezeigt
Sie haben nichts kennen gelernt
Sie haben nichts gesehen
Ein bemooster Ast stutzte ihn wie die Sense
Er liegt mit dem Gesicht im feuchten Moos
Unter dem schönen Fächer der Kiefern
mit einem dunkelblauen Hosenbein
im Lehm versunken
Schlaf Söhnchen schlaf…
Original | oryginał: Andrzej Bursa »Pijany«

III
Der Sturm, Piotr Oleksy, (17), Kraków
Die verschreckten Wolken fliehen,
Ihre Regenlast forttragend,
Wie ein vom Grauen getriebenes Volk,
Trägt im Tuch seine ganze Habe.
Blitz, der seinen Namen zeichnet, o Graus!
Unheimlich glänzend, kalt wie Eis,
Löst die Furcht vor dem Gewitter auf der Erde aus,
Vor der Panik der Völker – vor dem Wolkenschwarm.
Original | oryginał: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska »Burza«

Eigene Übersetzung eines Gedichtes aus dem Deutschen ins Polnische, bis 14 Jahre
Polna różyczka – Olga Obrzut (Heidenröslein – Johann Wolfgang von Goethe)
Ciocia Celina Ciepłokońca – Filip Reginek (Tante Trude Trippelstein – Lea Smulders)
Niezbędne ciut! – Michał Trzaska (Was nötig wäre! – Peter Rosegger)
Latarnik gwiazd – Helena Maria Klocek (Der Sternanzünder – Mascha Kaléko)

I
Polna różyczka,Olga Obrzut, (14), Węgrzce Wielkie
Ujrzał chłopiec róży krzew,
Różyczkę na łączce,
Bardzo młodą, śliczną tak,
Przybiegł szybko na jej zew,
Patrząc w nią jak w słońce
Róży, róży, róży pąs,
Róży kwiat na łączce.
Chłopiec rzecze: »Zerwę cię,
Kwiateczku na łączce.«
Róża na to: »Nie waż się,
Mam kolce kłujące,
Zapamiętasz, ach, ty mnie.«
Róży, róży, róży pąs,
Kwiat róży na łączce.
Ale zerwał chłopak ją,
Różyczkę na łączce;
Choć broniła piękność swą,
Kłując mocno rękę złą,
Rękę ją raniącą.
Róży, róży, róży krew,
Kwiat róży na łączce.
Original | oryginał: Johann Wolfgang von Goethe »Heidenröslein«

I
Ciocia Celina Ciepłokońca, Filip Reginek, (11), Dobrzeń Wielki
Ciocia Celina Ciepłokońca
nie lubi promieni słońca.
A w pogodne dni,
z bólu aż drży.
W słoneczne i ciepłe lato,
ona płacze i drwi.
Ta opinia niecodzienna,
u niej jest niezmienna.
Gdy nadchodzą deszcze, ludność cała płacze,
ona zaś z radości skacze,
mówiąc z uśmiechniętą miną:
»Dziś mnie pieniądze nie ominą!«
Gdy na dworze słychać: kap, kap, krople deszczu,
ciocia woła: »Pluskaj deszczu,
pluskaj deszczu dziś do woli,
sprzedam tysiąc parasoli!«
Original | oryginał: Lea Smulders »Tante Trude Trippelstein«

III
Latarnik gwiazd, Helena Maria Klocek, (14), Lublin
Kiedy słońce spać odchodzi,
To latarnik gwiazd przybiega.
I zawiesza wiele gwiazdek
Na ciemnym suficie nieba.
Jedna obok drugiej błyszczy
Na aksamicie blaskiem srebrzystym.
A w samym środku tych wszystkich gwiazd
Latarnia księżyca swe światło da.
Posłuchaj, wieczorny dzwon rozbrzmiewa!
Do wieczornego wiatr mówi dzienny:
Przyjacielu, to twa godzina,
Czas twojej służby już rozpoczęty.
Żegnaj! Odejść teraz mogę.
Ty tymczasem wiatrem powiej!
A latarnik w domu swoim,
Po pracy do snu się sposobi.
Original | oryginał: Mascha Kaléko »Der Sternanzünder«
Mascha Kaléko: Sämtliche Werke und Briefe in vier Bänden. Herausgegeben von Jutta Rosenkranz.
© 2012 dtv Verlagsgesellschaft, München.

II
Niezbędne ciut!, Michał Trzaska, (14), Węgrzce Wielkie
Ciut więcej pokoju, a kłótni ciut mniej,
ciut więcej dobroci, z zawiści się śmiej,
ciut więcej miłości, wrogości zaś precz,
i prawdy ciut więcej, wiadoma to rzecz!
Nie pośpiech, lecz spokój, marzenia i sny,
i nie mów wciąż JA, mów czasem też TY,
miast strachu, skrupułów, odwagi miej ciutkę
i siły by działać, to dobre ma skutki!
Nie chandra i ciemność, lecz radość i blask,
nie ciągłe żądania, lecz szczęście bez fiask;
i kwiatów też więcej, jak długo się da,
na grobach – za późno, by kwitły. Prawda?
Original | oryginał: Peter Rosegger »Was nötig wäre!«

Eigene Übersetzung eines Gedichtes aus dem Deutschen ins Polnische, bis 19 Jahre
Morze wiosną – Nina Urantówka (Das Meer im Frühling – Stine Andresen)
Przypowieść o kolei – Arkadiusz Jan Gromek (Das Eisenbahngleichnis – Erich Kästner)
Znaczek pocztowy – Magdalena Urbańska (Die Briefmarke – Joachim Ringelnatz)
Tęsknota – Alicja Maria Hołowiecka (Sehnsucht nach dem Anderswo – Mascha Kaléko)

I
Morze wiosną, Nina Urantówka, (17), Kraków
Nad morzem, cóż to za wiosny odrodzenie!
Nie wschodzą fiołki, kwiecie nie roztacza woni;
Z daleka kusi wołaniem ptak wodnej toni,
Szeptają cicho fale przy wiatru powiewie.
Przychodzą i odchodzą, z ulgą, radośnie, lekko.
Powietrze wokół przenika tchnienie ich czyste
I nad mokrą kryptą unosi się srebrzyste,
Niczym wróżka wodna ze swą szatą miękką.
Jakby do brzegu przepaści – wędrowiec czuje –
Wiatr niesie delikatne głosy oddalone,
Wmieszane w śpiew, który grzywa morska snuje.
A myśli jego w legendzie dawnej pogrążone,
W pamięci dźwięk dzwonów Winety przywołuje,
Piękne dni wiosenne, od dawna zatopione.
Original | oryginał: Stine Andersen »Das Meer im Frühling«

I
Przypowieść o kolei, Arkadiusz Gromek, (15), Lublin
Wszyscy w tym samym pociągu siedzimy,
przez czas podróżujemy.
Wyglądamy przez okna. Wystarczająco widzimy.
I wszyscy tym samym pociągiem jedziemy.
A nikt nie wie, jak daleko zajedziemy.
Sąsiad narzeka, inny śpi.
W natłoku słów gubi się wielu.
Padają nazwy stacji.
Pociąg, który przez lata pędzi,
nigdy nie dojeżdża do celu.
Pakujemy się. Rozpakowujemy.
Jaki sens tego, jakaż to pociecha?
A gdzie jutro będziemy?
Konduktor zagląda przez drzwi jak jedziemy
i się do siebie uśmiecha.
Również i on nie wie, dokąd zawędruje.
Milczy tylko i wychodzi, drzwi się zamykają.
Głośna syrena pociągu mocno porykuje!
Pociąg jedzie wolno, cicho się zatrzymuje.
Zmarli wysiadają.
Dziecko wysiada. Matka krzyczy w złości.
Umarli milczą, stoją
na peronie przeszłości.
Pociąg jedzie dalej. Pędzi przez czas nicości.
I nikt nie wie, dlaczego.

Prawie pusto w pierwszej klasie.
Gruby mężczyzna siedzi wręcz pogardliwie,
w czerwonych aksamitach, ciężki oddech w swojej masie.
On jest sam, czuje to w swej krasie.
A większość siedzi na drewnianej niwie.
Wszyscy w tym samym pociągu podróżujemy,
z teraźniejszości do przyszłości podążamy stale.
Wyglądamy przez okno. Dość dużo już wiemy.
W tym samym pociągu wszyscy siedzimy.
Ale wielu w fałszywym przedziale.
Original | oryginał: Erich Kästner »Das Eisenbahngleichnis«

III
Tęsknota, Alicja Maria Hołowiecka, (18), Lublin
W domu w szafce jabłka pachnące,
Woda w czajniku się gotuje.
Na dworze wędrowny wiatr gwiżdżący,
To przygoda nawołuje!
Tęsknota za innymi miejscami:
Uniknąć jej całkiem nie możesz.
W domu tęsknisz do tego, co za drzwiami,
Do tego, co w domu – na dworze.
Original | oryginał: Mascha Kaléko »Sehnsucht nach dem Anderswo« Mascha Kaléko: Sämtliche Werke und Briefe in vier Bänden. Herausgegeben von Jutta Rosenkranz.
© 2012 dtv Verlagsgesellschaft, München.

II
Znaczek pocztowy, Magdalena Urbańska, (18), Częstochowa
Przygoda pocztowego znaczka
Tak piękna, jak jego tułaczka.
Królewna go polizała
I już miłość się zaczynała.
Pragnął kontynuować ten pocałunek,
Ale miał wyznaczony inny kierunek.
Dlatego kochał ją z ukrycia,
A to jest tragedia życia!
Original | oryginał: Joachim Ringelnatz »Die Briefmarke«

 

Index
Dolecki, Jakub – Sen o wolności
Dubiel, Michał – Limeryk
Gromek, Arkadiusz – Przypowieść o kolei
Hołowiecka, Alicja Maria – Tęsknota
Jagiełłowicz, Andrzej – Zagubiony
Klimczak, Julia – Mamusiu…
Klocek, Helena Maria – Latarnik gwiazd
Kłaczko, Hubert – ***
Kozak, Marzena – Unsicherheit
Kozłowska, Alicja – Bajka o Kózce
Krawczyk, Maria – Trawa
Krok, Dominik – Śliska bajka o ślicznym ślimaczku Feliksie
Lelek, Jakub – Limeryk
Lizer, Marta – Prawda
Łuć, Wiktoria – Bliźniaczki
Markiewicz, Helena – Czerwona szminka
Modzelewski, Henryk Maciej – Ja – człowiek
Muszyńska, Julia – Słoik z uśmiechem
Obrzut, Olga – Polna różyczka
Oleksy, Piotr – Der Sturm
Pawłowska, Julia – ***
Pawłowski, Michał – Verlorene Brille
Reginek, Filip – Ciocia Celina Ciepłokońca
Socha, Julia – ***
Szefler, Eryk – Bitowy świat
Trzaska, Michał – Niezbędne ciut!
Urantówka, Nina – Morze wiosną
Urbańska, Magdalena – Znaczek pocztowy
van de Loo, Sophia – Die Fliege
Wójcik, Natalia – Ciemność
Wysopal, Weronika – Der Betrunkene

 

Jury
Danielewicz-Kerski, Dorota – wiceprzewodnicząca jury, slawistka i etnolog, publicystka, dziennikarka radiowa oraz autorka książki »Berlin. Przewodnik po duszy miasta«
Hudec, Felic – uczeń, laureat I i II edycji konkursu »Młodzież pisze wiersze«
Jas, Anna – filolog polski, nauczycielka, sekretarz Polskiego Towarzystwa Szkolnego »Oświata«
Kowalczyk, Natalia – studentka, laureatka II edycji konkursu »Młodzież pisze wiersze«
Lepianka-Nowak, Magdalena – lektorka języka polskiego jako ojczystego i obcego, członkini Polskiego Towarzystwa Szkolnego »Oświata«
Muza, Celina – szansonistka, wiceprzewodnicząca stowarzyszenia POLin Polki w Gospodarce i Kulturze
Nowak, Jakub – animator kultury, pedagog, wiceprzewodniczący Polskiego Towarzystwa Szkolnego »Oświata“
Rejak, Barbara – slawistka i anglistka, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Szkolnego »Oświata«
Synowiecka, Hanna – filolog polski, nauczycielka i dziennikarka, członkini stowarzyszenia POLin Polki w Gospodarce i Kulturze
Visser, Andreas – przewodniczący jury, autor tekstów piosenek, polsko-niemiecki przedsiębiorca
Winiarski, Alina – przedsiębiorczyni, przewodnicząca stowarzyszenia POLin Polki w Gospodarce i Kulturze
Zimmermann, Kamila – germanistka i fotograf, członkini stowarzyszenia POLin Polki w Gospodarce i Kulturze
Nagrody ufundowały członkinie stowarzyszenia POLin Polki w Gospodarce i Kulturze t.z. oraz firmy: Acrum GmbH, Artem GmbH, ELEKTRO Trojnar
i RC Mickiewicz, Berlin